Jeśli dziesięcioletnia siostra mówi ci bez powodu, zmiastd "dzień dobry": "Pogódź się z tym, że jeśli decydujesz się być daleko od innych ludzi, to zawsze będziesz mniej ważna dla nich niż wszystko inne" to racjonalne myślenie każe prychnąć i zostawić sprawę bez komentarza.
Za to histeryczna, typowo kobieca część natury każe to wziąć głęboko do siebie.
I jak tu starać się nie myśleć o niczym.
Z drugiej strony doszłam do wniosku, że najbardziej z rodzinnych rozmów lubię o, takie:
Matka: Pamiętasz na przykład glinianki w Bydgoszczy? Mnóstwo dzieciaków chodziło się tam kąpać latem, ale to przecież takie niebezpieczne i nieprzyjemne miejsce, że na miejscu każdej matki zabroniłabym dziecku tam chodzić i ciebie też bym nie puściła.
Ja:
Bo co mam powiedzieć? "Cieszę się, że się tak martwisz, ale na to trochę za późno, żeby się przejmować, bo i tak chodziłam tam zawsze jak moja noga stanęła w Bydgoszczy"? Dochodzę do wniosku, że jak byłam mała, to miałam zdecydowanie autodestrukcyjne zapędy. Snucie się po opustoszałych parkach, rozpalanie ogniska w otoczeniu całej, kilkunastotysuęcznej domowej biblioteki, ilość upadków tak ogromna, że trudno spamiętać, wiecznie rozbite kolana, łokcie, nos, podrapana twarz... Ale jakby tak pomyśleć, to wszystko wcale nie było złe. I tak sądzę... obecnie chyba chętnie zamieniłabym parę rzeczy na te nieszczęsne ogniska rozpalane wśród książek i rozbite kolana.
A ja jak mała byłam to rządziłam z chłopakami, kopałam piłke, bawiłam się młotkiem i budowałam szałasy w lesie ...
Bardzo miło to wsponimam , rozdarte kolana też tym bardziej że blizna jest po dzis dzien ;p
A co w Bydgoszczy robiłaś? Bo ja z właśnie jestem ;p heh
hmmm..
ciekawa notka nie powiem
zainteresowałam mnie
młodosc ma swoje zalety, ale i wady
tez wiele laziłam po drzewach - spadając wielokrotnie, skakałam z wysokości 2 piętra na piasek, rozbijałam sobie łokcie, wywracała msie na rowerze - normalka i także chectnie oddała bym rzeczywistośc by jej nie ogladac za rozbite kolano czy pocharatany łokiec...
ale cóz takie życie...
Jeśli dziesięcioletnia siostra mówi ci bez powodu, zmiastd "dzień dobry": "Pogódź się z tym, że jeśli decydujesz się być daleko od innych ludzi, to zawsze będziesz mniej ważna dla nich niż wszystko inne" to racjonalne myślenie każe prychnąć i zostawić sprawę bez komentarza.
Za to histeryczna, typowo kobieca część natury każe to wziąć głęboko do siebie.
I jak tu starać się nie myśleć o niczym.
Z drugiej strony doszłam do wniosku, że najbardziej z rodzinnych rozmów lubię o, takie:
Matka: Pamiętasz na przykład glinianki w Bydgoszczy? Mnóstwo dzieciaków chodziło się tam kąpać latem, ale to przecież takie niebezpieczne i nieprzyjemne miejsce, że na miejscu każdej matki zabroniłabym dziecku tam chodzić i ciebie też bym nie puściła.
Ja:
Bo co mam powiedzieć? "Cieszę się, że się tak martwisz, ale na to trochę za późno, żeby się przejmować, bo i tak chodziłam tam zawsze jak moja noga stanęła w Bydgoszczy"? Dochodzę do wniosku, że jak byłam mała, to miałam zdecydowanie autodestrukcyjne zapędy. Snucie się po opustoszałych parkach, rozpalanie ogniska w otoczeniu całej, kilkunastotysuęcznej domowej biblioteki, ilość upadków tak ogromna, że trudno spamiętać, wiecznie rozbite kolana, łokcie, nos, podrapana twarz... Ale jakby tak pomyśleć, to wszystko wcale nie było złe. I tak sądzę... obecnie chyba chętnie zamieniłabym parę rzeczy na te nieszczęsne ogniska rozpalane wśród książek i rozbite kolana.
aspirine 07.08.2006, 23:24
A ja jak mała byłam to rządziłam z chłopakami, kopałam piłke, bawiłam się młotkiem i budowałam szałasy w lesie ...
Bardzo miło to wsponimam , rozdarte kolana też tym bardziej że blizna jest po dzis dzien ;p
A co w Bydgoszczy robiłaś? Bo ja z właśnie jestem ;p heh
search_for_something_more 07.08.2006, 17:47
hmmm..
ciekawa notka nie powiem
zainteresowałam mnie
młodosc ma swoje zalety, ale i wady
tez wiele laziłam po drzewach - spadając wielokrotnie, skakałam z wysokości 2 piętra na piasek, rozbijałam sobie łokcie, wywracała msie na rowerze - normalka i także chectnie oddała bym rzeczywistośc by jej nie ogladac za rozbite kolano czy pocharatany łokiec...
ale cóz takie życie...
:*
trzymaj sie cieplutko ;)